piątek, 24 sierpnia 2012

Rozdział #4

    Tajemnica książki cz.5
   
     Gdy weszła do pokoju położyła się na łóżko i patrzyła się w sufit. Po godzinie bezczynnego leżenia, do pokoju weszła Mary i powiedziała:
  - Janet chodź na dół, tata już film włącza.
  - Mamo muszę? - zapytała ze zmęczeniem
  - Raczej tak, a coś się stało?
  - Źle się czuję.
  - No to trudno, powiem tacie. Idź spać.
Janet nic więcej nie mówiła odwróciła się na drugi bok i leżała dalej. Zaraz przed zaśnięciem spojrzała na zegar i zobaczyła że jest dwudziesta-druga godzina, i poszła spać. O drugiej się obudziła i, ujrzała w odbiciu lustra siedzącego chłopca. Z miejsca się podniosła i podbiegła na palcach do lustra. Usiadła przed lustrem, i zapytała:
  - Cześć! O jaką przysługę chciałeś mnie poprosić?
  - Witaj. - szepnął - Nie krzycz tak bo obudzisz swoich rodziców, i pomyślą że masz rozdwojoną jaźń.
  - Czemu? - spytała
  - Bo, tylko ty mnie widzisz.
  -  Dobrze. - odszepnęła i mówiła dalej. - To co chciałeś?
  - Chcesz się ze mną przyjaźnić?
  - Oczywiście! - Odpowiedziała lekko unosząc ton ale jednak nie krzycząc.
  - To zrób coś dla mnie.
  - Zrobię wszystko.
  - Jeśli chcesz, się ze mną przyjaźnić, to musisz wyciąć sobie na ręku moje imię.
  - Hmm.. Zrobiła bym to ale jeśli rodzice to zobacz...
  - A chcesz się ze mną przyjaźnić czy nie? - Przerwał jej.
  - Chce! Ale się boję co powiedzą. - Odpowiedziała.
  - O to się nie martw. - Odpowiedział z uśmiechem chłopiec.
  - A jak masz na imię? - Zapytała.
  - Natan. A ty?
  - O bardzo ładne imię, a ja mam na imię Janet. - Powiedziała z entuzjazmem.
  - Pasuje do ciebie to imię. Wiesz co oznacza twoje imię w mojej religii? - Spytał chłopiec
  - Nie, co?
  - Zdrada. - Powiedział z zacięciem chłopiec.
Rozmawiali całą noc. Natan opowiedział Janet o niej samej. Dowiedziała się od niego więcej niż od rodziców.

piątek, 17 sierpnia 2012

Rozdział #4

    Tajemnica Książki cz.4

     Janet gdy następnego dnia poszła do szkoły, cały czas myślała o przyjacielu z lustra, przez co była bardzo rozkojarzona, i nie uważała na lekcjach, oraz nie zapisała iż na następny dzień, miał się odbyć sprawdzian z języka polskiego. Gdy, wróciła do domu, od razu poszła do swojego pokoju. Rzuciła plecak na podłogę, i nie myślała nawet o odrabianiu lekcji. Usiadła od razu przed lustrem i wyczekiwała na przyjście nowego przyjaciela. Po godzinie czekania na chłopca, usłyszała wołanie Mary:
  - Janet, obiad! Do stołu!
  - Dobrze mamusiu już idę.
Córka Marry jeszcze chwilę siedziała, ale usłyszała wołanie Jamesa z jadalni:
  - Janet chodź, że już!
  - Już idę! - Ta od razu się podniosła, i zbiegła na dół. Siadając powiedziała:
  - Przepraszam bardzo za zwłokę.
  - Nic się nie stało.- odpowiedziała Mary i zaczęły jeść. Janet jak nigdy prawie nic nie zjadła, ale też nie odezwała się ani słowem. Gdy chciała już odejść od stołu James się zapytał:
  - Córeczko nic Ci nie jest? Nic nie zjadłaś. - Zapytał z zaniepokojeniem.
  - Nie, nic mi nie jest po prostu, nie jestem głodna. - Odpowiedziała.
  - Może wezwać lekarza?
  - Nie tatusiu położę się na trochę i mi przejdzie.
  - Później będziemy oglądać film, więc do tego czasu sobie pośpij.
  - Dobrze. -Odchodząc przypomniało jej się- A i nie wchodźcie do mnie do pokoju bez pukania.
  - A to czemu?- zapytał James.
  - Bo... Mogę się przebierać w tym momencie.
  - Dobrze więc idź już.
  

sobota, 4 sierpnia 2012

Rozdział #4

    Tajemnica książki cz.3

     Zaczęły się zbliżać trzynaste urodziny Janet, rodzice chcieli dać jej na te urodziny coś wyjątkowego. Oboje postanowili pojechać za miasto aby kupić jej jakiś talizman szczęścia. Gdy wyjeżdżali zostawili Janet u zaufanej przyjaciółki Mary. Gdy dojechali na miejsce znaleźli sklep z laleczkami voodoo. Na wejściu zobaczyli księgi z szamańskimi zaklęciami co ich od razu zraziło do tego miejsca. Gdy już mieli wyjść Mary zobaczyła lalkę w ulubionych kolorach jej córki. Była to biała laleczka, z czerwonymi guziczkami jako uśmiech i miała czarne włosy z wełny. Wtedy James powiedział:
  - Ta lalka jest dziwna kupmy jej normalną lalkę jak dla dziewczynki.
  - Nie, to są ulubione kolory Janet. Nigdzie indziej nie znajdziesz lalki w takich kolorach.
  - No już dobra weźmy tę lalkę i chodźmy już to miejsce jest dziwne.
Mary zapłaciła i wyszli. Gdy wrócili do domu schowała lalkę przed Janet, mówili jej że nic na razie nie kupili. Do urodzin Janet został jeden dzień. W końcu nadeszła sobota urodziny dziewczynki. Nie mogła się doczekać od kilku dni. Rodzice gdy podarowali jej lalkę ucieszyła się. Pierwszej nocy po urodzinach Janet obudziła się o trzeciej w nocy. Gdy otworzyła oczy ujrzała w lustrze chłopca. Podeszła do niego i zapytała:
  - Kim jesteś?
Chłopiec nie odpowiadał, więc zapytała jeszcze raz.
  - K i m jesteś?!- Zapytała tym razem stanowczo.
  - Chcę być twoim przyjacielem. -Odpowiedział. 
  - Dlaczego? Nikt na ogół nie chce się ze mną przyjaźnić mówią, że jestem dziwna.
  - Ja tak nie myślę. Jestem taki jak ty.
  - Czyli jaki. - Zapytała.
  - Inny. Więc będziesz się ze mną przyjaźnić?
  - Tak tylko... czemu jesteś w lustrze?
  - Jestem uwięziony. Mam prośbę.
  - Jaką? Jesteś moim przyjacielem zrobię wszystko.
  - Wszystko? Kompletnie wszystko?
  - Tak. Czego się nie robi dla przyjaciół. - Uśmiechnęła się.
  - Powiem ci jutro, dobrze?
  - Tak, tylko o której godzinie?
  - Tak samo jak dziś.
  - Dobrze, tylko mnie obudź.
Odwróciła się i udała się do łóżka i chłopiec jeszcze powiedział:
  - Proszę nikomu o nas nie mów.
  - Dobrze.
Poszła dalej spać.

piątek, 3 sierpnia 2012

Rozdział #4

    Tajemnica książki cz.2

     Wybrała się do salki religijnej o wyznaczonej godzinie. Gdy tam doszła zastała księdza w dużym skórzanym fotelu. Podeszła do niego i powiedziała:
  - Przemyślałam księdza propozycje.
  - Wiedziałem że jednak się zgodzisz.
  - A proszę księdza niech mi ksiądz wytłumaczy jak to ma wyglądać?
  - To będzie tak. Zrobimy to teraz tu, gdy wrócisz do domu zrobisz to ze swoim mężem.
  - Nie wyjdzie to na jaw?
  - Skąd. Jeżeli będziesz trzymać bzie na kłódkę to wszystko się ułoży. 
  - Oczywiście.
  - Ale nic nie jest za darmo.
  - Co ksiądz ma na myśli?
  - Otóż po każdej niedzielnej mszy, będę mógł robić z tobą co zechcę.
  - Nie rozumiem?
  - To proste będziesz robić co ci będę kazać, tak jakbyś należała do mnie.
  - Jak już mówiłam zrobię wszystko.
Ksiądz uśmiechnął się złowieszczo i podał rękę Mary. Po trzech godzinach było już po wszystkim. Gdy wróciła do domu powiedziała, że była na żalu za grzechy. Żyli szczęśliwie przez cztery miesiące aż James dowiedział się o ciąży, a Mary co niedzielę chodziła do księdza spłacać dług. Myślał, że to cud, a Mary dalej żyła w kłamstwie. Gdy urodziła już dziecko nazwali ją Janet. Gdy podrosła wszyscy mówili, że miała ciemne długie włosy i śniadą cerę  z niebieskimi oczami po mamie, pełne usta i słodki uśmiech po Jamsie.

czwartek, 2 sierpnia 2012

Rozdział #4.

    Tajemnica książki cz.1
   
     Po otwarciu Kamira podała książkę Kalolinie.
  - Dlaczego ja mam akurat to przeczytać? - Kalolina powiedziała z zaskoczeniem.
  - No, bo wiesz... Jesteś z nas najstarsza, a podobno ten kto przeczyta tę książkę umrze.
  - Co to ma do rzeczy? - Zapytała z jeszcze większym zdziwieniem.
  - My chcemy jeszcze pożyć. - Powiedziałam jednocześnie z Kamirą.
  - No żartujecie chyba sobie. Czytamy ją razem i koniec kropka.
  - Dobra, ale ty czytasz na głos. - Powiedziała żartobliwie Kamira.
  - Niech wam będzie miejmy to już z głowy...
Otworzyła na pierwszej zapisanej stronie i zaczęła czytać.
  - To zaczynam: W miłym i cichym miasteczku o nazwie Queench mieszkała młoda para Mary i James. Wiedli spokojne i beztroskie życie. Cztery lata starali się o dziecko, ale ich próby szły na marne, gdyż u lekarza dowiedzieli się, że James jest bezpłodny. Przestali się starać lecz dalej nie tracili nadziei, że nadejdzie dzień w, którym ona zajdzie w ciążę i urodzi zdrowe i silne dziecko. Kilka miesięcy potem Mary udała się do kościoła, aby poprosić Boga o potomka, ale wplątał się w to również ksiądz. Podszedł do niej ponieważ usłyszał jej modlitwę i zapytał:
  - Pragniesz potomka? 
  - Tak, ale mój mąż jest bezpłodny.
  - Zawrzyjmy umowę.
  - Dobrze zgodzę się na wszystko w zamian za możliwość mniemania dziecka.
Wyprowadził ją z kościoła i zaprowadził do sali religijnej. Tam ją zapytał:
  - Jeśli pragniesz dziecka przyjdź do mnie w dni płodne.
  - Teraz wypadają.
  - Dobrze więc masz czas do 20:00 jeśli zrezygnujesz to nie przychodź wcale, a jak się zgodzisz to resztę powiem ci o ustalonej godzinie.
  - Zboczeniec! - Mary uciekając usłyszała jeszcze:
  - Nie lekceważ mojej propozycji.
W głębi duszy dalej rozważała umowę z księdzem. Po głębokich rozmyśleniach Mary postanowiła, że jeśli James się nie dowie to nic się nie stanie jeśli spróbuje.